piątek, 16 grudnia 2011

"MOJA EPOKA ZWIE SIĘ DWUDZIESTY WIEK" - Aleksander Inglot , Muszyna 1979-1985

Tytułem  wstępu  zaczynam  zamieszczać  od  dziś  fragmenty , można  powiedzieć  dość  obszerne  fragmenty  książki-wspomnień  napisanej  przez  kuzyna  mojej mamy , Aleksandra  Inglota .
Mam  nadzieję, że  tak  jak  i  mnie  oraz  moim  bliskim , Wam  także  spodoba  się  ta  "pisanina"  , a  może  znajdzie  się  ktoś, kto zechce  wydać  to  w  formie  książki ...???
Pozwolicie, że  osoby  występujące  w  tej  opowieści  pozostaną  bez  nazwisk , będę  używała  tylko  imion i  ewentualnie  pierwszej  litery  nazwiska (jeżeli  będą jednocześnie  występowały  dwie  różne  osoby  o  takim  samym  imieniu )
Zatem  zaczynam :

Księgi
1/  U  źródeł  istnienia
2/  Dzieciństwo
3/  Szkoła
4/  Wolność
5/  Alumn
6/  Nowicjat
7/  Filozofia
8/  Teologia
9/  A  jednak  Zofia
10/ Rodzina
11/ Budowa  domu
12/ Ponad  stan
13/ Utopia
14/ Lodowaty prysznic
15/ Historia  powtarza  się
16/  Epilog

Jak  gdyby  poza  mottem ...
(...)
"Moje  serce  zdolne  jest  stać  się  pastwiskiem  dla  gazeli  i  klasztorem
dla  mnichów, skrwawionym  polem  bitewnym  i  łąką  lilii  w  słońcu,
świątynią  dla  bóstw  i  dla  boga  wojny  i  dla  tablic  prawa  i  dla  księgi  mądrości.
Religia, którą  ja  uosabiam  jest  straszliwa  bo  jest  ona  miłością :  jakąkolwiek  drogę
obiorą  wielbłądy  mojej  miłości , tam  znajduje  się  i  moja  religia  i  tam  moja  wiara
i  tam  dążę  z  mieczem  moim ."
                                                                                         Oskar  Wilde
"Każdy  umrze. Ale  nie  umrze  wszystek. Coś  po  nas  zostanie
jak  świetlisty  ślad  i  przekaże  następnym  pokoleniom  wszystko , co
wielkie  w  pracy  i  wyobraźni  . Bo  tym,  co  na  zawsze  zachowa  w  ludzkiej
pamięci  trwalszy  blask  niż  rozpadające  się  w  gruzy  pałace  i  okaleczone  posągi,
są  wysiłki  umysłu, aby  wznieść  się  ponad  codzienną  egzystencję  przez  śmiech, przez  strach ,
przez  myśl  metafizyczną,  przez  piękno  słowa  i  wspaniałość  idei "
                                                                                      Jean  D`Ormesson
                                                   ********
Na  podstawie  wspaniałego  przebłysku - kanwa  mniej  wspaniałego  eposu
                                                   ********
Oto  kanwa  ważniejszych  przełomowych  rocznic  upływającego  dwudziestowiecza  oraz
rocznic  tych  odbiorcy. Nieprzypadkowi,  niedobierani , zrośnięci  rdzeniem  z  sensem  tych  lat.
Lata:  1900 - 1918   dzieciństwu  moich  rodziców  z  ukłonem  -  WRĘCZAM
          1918 - 1939   budowniczym   II-ej  Rzeczpospolitej - PRZEDKŁADAM
          1939 - 1945   tym, co  nie  przeżyli  -  POŚWIĘCAM
          1945 - 1950   tym, co dźwigali  ojczyznę  z  ruiny  - DEDYKUJĘ
          1950 - 1960   kolegom  moich  lat  studiów - PRZYPOMINAM
          1960 - do  dni  dzisiejszych -  małżonce  Zofii  -  OFIARUJĘ
Dwudziesty  pierwszy  wiek -  o  ile  człowiek  nie  zagrodzi  mu  drogi  nadejścia -
                                  dobremu  losowi  i  Opatrzności  -  ODDAJĘ

                                                          *****
Pośród  powyższych  rocznic  i  ludzi  w  nie  wplątanych  rozgrywa  się  treść  ksiąg  obejmujących
w  niniejszym  eposie  prawdy  krainy  Podkarpacia , Polski , Europy  i  świata .
Szarzy  codziennością  ludzie,  wojenne  kataklizmy , przeobrażenia  globu - przez  pryzmat  jednego  maleńkiego  istnienia, które  nie  mając  wpływu  na  bieg  historii - jest  historii  tej  podmiotem.
Od  początku  - aż  prawie  pod  koniec  wieku, który z taką  dumą , a  coraz  częściej  nutką  zamyślenia -
nazywamy  dwudziestym  .
(...)
Aby  nie  zapaść  w  nicość  i  uratować  przed  zapomnieniem  jedną  z  milionów  rodzin  podkarpackiej
krainy,  eposu  tego  rozpoczyna  się  księga  pierwsza ...
                                                                 ***
"  U  ŹRÓDEŁ  ISTNIENIA"

PIERWSZA

księga  rozwiera się, czas  szeleści  jej  
stronicami , wyciskając  na  nich  narodziny
dwudziestego stulecia  i  ludzkie  losy
wplecione  w  jego  bieg.  Na  horyzoncie
historii  majaczą  dwie  wielkie  wojny.
Po  ich  zakończeniu  historycy  określą,
że  były  światowe ...
Rodzi  się  jeszcze  jeden  człowiek , jako  niemowlę
nie  ma  wpływu  na  bieg  wydarzeń,
ale  bieg  wydarzeń  wyciska  piętno  na  jego  losie.

*  Motto
* Biegnie  czas
* Co  to  jest  Ojczyzna ?
* Ab terra  condita
* Ab patriae  condita
* Genealogia  rodziny
* Muszyna - miasto na  handlowym szlaku
* Dzieciństwo  i  wiek  dojrzały  rodziców
* I - wielka  światowa
* II  Rzeczpospolita
* Emigracja  za  chlebem
* Narodziny  jednego  z  milionów
* Przebudzenie  faszyzmu
* Olimpiada  w  Berlinie
* Żegiestów  Zdrój  w  przededniu  II-ej  wielkiej  światowej
* Wrzesień  1939
* Odczucia  małego  dziecka
* Upadek  Ojczyzny
* Okupacja  hitlerowska  nad  Popradem
* I  wszystko  to, czego  już  może  dokładnie  nie  pamiętam,
   a  co  zamierzam  utrwalić  dla  potomności 

****
               Było  to  ongiś, czterdzieści  lat  gdzieś  w  tył  i  wstecz,
To  niemowlęce  popłakiwanie, ktoś  wtedy  się  narodził.
Na  chrzcie  mu  Aleksander  dano  i  musiał  już  jakoś  żyć.
A  życie  go  nie  rozpieszczało. Szły  wojny  i  smutne  dni.
I  żyło  dziecię to , jak  żyją  miliony  istot  jak  ono,
fragmenty  w głowie  mam  tych  dni, bo pamięć  kaligrafowała.
A  czas  narastał, jak  rumak  w  biegu  i  rosłem  i  patrzyłem  w  świat
i  prostym dla  mnie  było  życie  jak  jakaś  zabawa  lub  gra.

               Ale  czas  mnie  nic  nie  darował, wzrastał  on  we  mnie  jak  huk
i  serce  coraz pewniej  biło , jedyny  chyba  mój  druh,
a  życie  ścieżki  wytyczało  łagodne , urwiste  też,
a  dziecię  śmiało  się  lub  płakało, po prostu  tak  w  życiu jest.

               Szły  lata  w  pędzie  jak  lawina  smutne, radosne, jakie  są .
Życie  nie  dało  mnie  zdziecinnieć, z dali  się  upominał  los,
o  haracz  jaki  płaci  człowiek, gdy  z  łona  matki  wymknie  się.
Jest  czas  narodzin  i  mężnienia , ale  jest  i  kończenia  się .
Niby  dojrzały  już  wiedziałem, że  to  jest  stawka, że, jak  los,
że  życie  nie  zwie  się  loterią, że  płacić  trzeba  grubą  grą.
Że  się  nie  wymkniesz, nie  ucieczesz , że  cię  dogoni  czas .
Tak  się to  już  z  człowiekiem  dzieje, gdy  się  zabłąka  na  ten  świat.
              
               I  wyciągałem  dłoń  po  los  swój  pewnie, mocarnie  i  bez  drgnień.
I tasowałem sytuacje  jak  wielką  talią  kart  do  gry.
Więc  dawał  los  się  z  sobą  pieścić, ale  i  smagał  jak  bicz.
Jaki  ja  wtedy  byłem  pewny. Później  to  przyszłość  wytknie  mi.
Miało  się  jeszcze  bliskie  dusze, radosny  jeszcze  był  bieg.
Bo  nie  wiedziałem , co  porusza, co  to  jest  deszcz , wichura, śnieg,
nie  znałem  jeszcze  bólu, zimna, głodu  nie  doznawałem  prawd.
Radosny  bardzo, różowiuteńki  wydawał  wtedy  mnie  się  świat.

               Ale  się  płaci  za  istnienie , twardo  się  płaci  za  swój  los.
W  życiu  się  łatwo  nie  prześlizgniesz , nie  schowasz  się  za  coś.
Opłaty  trzeba  wciąż  sygnować  i  ociągać  nie  wolno  się .
Każdy  z  nas  płaci  więc  sowicie  za  swój  człowieczy  zwykły  bieg.
Płaciłem więc  lub  mniej  lub  więcej , ale  płaciłem, że  ha !
Zagadki  mnie  nie  prostowały. Wyłaniał  mnie  się  inny  gmach.
Bo  znałem  już  rozczarowania,tęsknoty  nie obce  były  mnie,
bo  jest  czas  siania  i  zbierania, są  żniwa  człowieczych  dni .
I  tak  powoli  w  srogie  lata  obdzielał  mnie  dudniący czas.

                Coraz  mniej  było  małych  żartów. Zaczynała  się  prawdziwa  gra.
Poważna  i  na  całego, uników  lament  już  tu  na  nic,
bo  jak żeś  chciał  być  jednym  z  ludzi, no  to  się  męcz  i  żyj.
Więc  żyję  i  patrzę  w  światy , w  górę  , w  dół, czasami  w  bok,
a  w  głowie  mojej  narasta  poszum  i  wielka  plątanina  dat.
I  dziś , gdym  już  w  dojrzałym  wieku, to  pytam  się  nie  tylko  mnie,
gdzie  ja  właściwie  pobłądziłem  i  jaki  sens  ma  ten  mój  bieg ?

(...)

               Jest  czas  urodzin  i  mężnienia, jest  czas  dojrzałych  naszych lat,
ale  jest  również  czas  kończenia  i  zamykania  ludzkich spraw.
Jest  czas  pomyłek  i  czas  odkryć, czas  rozczarowań, męki  czas,
jest  czas  poronień, czas  zmęczenia, jest  również  i  nadziei  czas .
Tylko, że  czasy  te  powyżej  nie  są  tak  proste, jakbyś  chciał ,
tysiące  się  razy  musisz  zmieniać , aby  nadążyć  za  tą  grą.
To  smutne  czasy  są  dla  myśli, dla  serca  i  dla  mózgu  też.
Gąszcz  się  zaczyna  w  ty  w  gąszczu  stoisz  jak  dziki  bardzo  zwierz.
Tak  dzisiaj  w  moich   dniach  dojrzałych  czasem  przymykam  oczy  swe,
jakby  w  ciemności  widzę  sprawy, co  dawno  oddaliły  się .

               I  znowu  jakby  przyszłość  ujrzę . Nie  wiem , czy  jutro  to  czy  dziś ?
Nastały  czasy  spłaty  długów . Za  darmoś  chłopie  chciał  tu  żyć ?
I  płacę  długi  za  mój  żywot,  za  błękit  nieba  i  za  deszcz,
płacę  za  stukot  serca  w  piersi , za  łzy , lecz  również  i  za  pieśń,
płacę  za  bóle  i  tęsknoty  i  za  miłości  piękny  czas,
płacę  za  lata,  za  dziesiątki,  lecz  i  za  schyłek  płacę ja.
Czasem  się  zdaje, że  mnie  braknie  pieniędzy , aby  spłacić  to.
Tylko, że  tutaj  się  wypłaca  serca  łomotem , myśli  grą .
Tutaj  się  spłaca  krwi  strugami, spłaca  się  całym  życiem  swym.
Nie  wolno  zalegać  z  ratami. Od  spłaty  nie  wywiniesz  się .

               Więc  płacę  hojnie  i  rozrzutnie  a  życie  mi  wystawia  czek.
I  patrzę  w  światy  obojętnie  i  pytać  nawet  nie  chcę  się.
Bo  po  cóż  pytań  długi  szereg , gdy  odpowiedzi  jakby  brak ?
Tak  wzrasta  we  mnie  bujna  zieleń  a  wokół  mnie  gęstniej  piach.
I  widzę  bulgot  oceanów a  jam  ziarenko  tylko  jestem,
w  milionach  ziaren  w  wielkim  piasku  gdzieś  zapodziałem  nagle  się .
Lecz  przejdą  lata,  ucichną   dzieje , piasek  rozmyje wody  ryk,
a  co  z  ziarenkiem  wtedy  będzie , krzywda  czy  mu  nie  stanie  się ?

(...)

               Runęło  na  mnie  jak  olśnienie. Wigilia  . Cicha  noc  grudniowa.
Chwytam  więc  pióro  dziejopisarza , by  prawdę  wieścić  na  około .
Dwadzieścia  lat  tlący  kaganek  wybucha  racą  świetlistych  orgii,
kończy  się  wyczekiwań  chwila. Umyka  już  leniwy  spokój.
Myśl  z  wolna  w  przeszłość  wierci  błyskiem, oświetla  tamto  co  przylgło
i  schodzi  , jakby  do  archiwum,  a  przecież  tyle  lat  już  zbiegło .
Dziesiątki  lat  w  przeskokach  bierze, raptem  już  w  samym  jest  początku.
Tak  się  zaczyna  ta  historia  co  do  fabuły  i  do wątków.
Jak  dziecię  przed  chwilą  poczęte  narasta ogromniejąc  płodem,
potem  przekracza  okrąg  ciała  i  znów  zapłacze  jeden  człowiek,
tak  myśli  moje  nieczesane , nieugłaskane, nieutulone
zerwały  się  do  tamtych  czasów  pamięci  szarżując  tabunem.

(...)

               Będę  cię  sądził  , mój  ty  wieku. Jakiś  okrutny  i  zaborczy !
Usprawiedliwiaj  się  epoko, co  się  rozprężasz , znowu  kurczysz.
A  prawda  taka  jest  o  tobie, że  pomnik  stoi  w  Hiroszimie,
człowiek  wciąż  zabija  człowieka. Taka to prawda  z  ciebie  płynie.
Wyrąbię  chodnik  prawdy  długi  o  swoim  losie  i  o  bliskich,
i  literatów  nie  zaproszę , aby  mnie  próbowali  zciszyć.
               Będę  tak  krzyczał  o  istnieniu  jakby  kropelki, jak  ziarenka.
Ta  prawda  moja  jest  tak  ludzka, tak  zwykła  sobą , taka  ziemska.
Pioruna  hukiem  wkrąg  obwieszczę  o  małym  sekundowym  mgnieniu,
tak  krótkim, jak  syk  meteoru  spopielonego  na  kamieniu.
Wszystko  więc  wszystkim  naokoło  powiem, co  było  nie  tak  dawno,
prawdę  też  o  czterdziestym  piątym . O  nocy  hitlerowskiej  prawdę,
zwyczajnie  powiem  o  odnowie  i  o  dźwiganiu  się  wśród  ruin,
o  znojnej  pracy , odpoczynku  i  o  zabawie  , i  o  ślubie.
W  on  czas  te  pary  się  łączyły,  dziś  ich  synowie  kraj  budują,
jak  się  Polacy  często  łączą  i  często  znów  wzajem  szczują.
Powiem  i  o  tym  również  prawdę , co  nam  Polakom  bardzo  drogie,
wielkie  jak  miłość  i  jak  rozpacz  i  jak  do  chaty  matki  droga.
Prawda  ta  nie  jest  wyszukana  i  nic  w  niej  blichtru  ni  przesady,
całym  jestestwem  ja  dlatego pod  twierdzą  moich  strof  się  kładę.
Bo  prawda  o  nas  jest więc  taka, taką  dla  epok  się  wykwita:
Myśmy  nie  byli  zaborcami, narodom  nie  wzięliśmy  świstka .
Kolonie  dla  nas  były  obce, dyktatur  nam  się  nie  śnił  obłok.
Mazano  nas  z  map  Europy , żebraczy  nam  rzucano  obrok.
I  przetrwaliśmy  jakoś wszystko  i  kataklizmy, hekatomby,
a  dzisiaj  naszym  małym  dzieciom  nie  chcemy , by  ujrzały  bomby.
Nie  chcemy  więcej  bohaterów  z ulic  Warszawy , z Birkenau.
Ileż  to  razy , bez  ustanku, wykrwawiać  ma  się  ten  nasz  naród ?
Więc  muzo, prawdą  białopiórą , dwudziestowieczna  ma  Boginio
pomóż  mi  prawdę  chlastać  wokoło, aż  się  rubieże  zarumienią.
A  gdybym  zmienił  czasu  loty  i  sączyć  zaczął  gdzieś  nieprawdę,
niechaj  się  potknę , stracę  rozum  i  raz  na  zawsze  się  rozpadnę !
Bo prawda  ta  jest  o  tej  ziemi , kopernikowskiej  i  Grunwaldu,
i  o  pomniku  Świerczewskiego , o  hardych  ludziach  z  Nowego Targu.
To  wszystko  ma  być  o  tej  ziemi, najukochańszej  popod  słońcem, 
jak  żona , ojciec , brat  lub  matka , jak  najwspanialsze  miesiące.
Czy  losie  mój  mnie  tak  pozwolisz  prawdą  naznaczać  piętna  czasów ,
o  życiu , istnieniu , miłości  tak  miękko  dotknąć  jak  atłasów ?
I  prawdę  tą  w  końcu  dziw  zabierze, że  trzeba  o  niej  wokół  krzyczeć,
a  przecież  ona  jest  największa . Aż  czas  się  nad  nią  zebrał  wszystek .
(...)
               A  jeśli  kiedyś by  ktoś nagle  czytając  strof  tych  proste  głoski,
w  swoją  się  dolę  wpatrzył  długo, zadumał  się  i  się  zatroskał
i  w  dawne  lata  swoje   wrócił, uśmiechem  lekkim  skrasił  lica,
to  strofy  te  byłyby  jego . Rozchwiała  by  się  tajemnica.
Jeżeli  kiedyś  w  jakiejś  porze  na  jakimś  skrawku  mojej  ziemi,
ktoś  by  czytając  owe  strofy , zadumał  się  nad  dni  swoimi,
jeżeli  ktoś  by  nagle  poczuł, że  jego  dola  jest  bliźniacza,
to  już  by  warte  dla  takiego  snuć  epopeję  żywego  krzaka.
(...)

ciąg  dalszy  nastąpi :)

Bardzo  proszę  o  komentarze :)
                                                       

                                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz